Dawno nic nie pisałem. Ciężki czas. Czasem czułem, że ledwo wytrzymuję, że się rozlatuje na cząsteczki, że jak nie piźnie. Ale daję radę. Tyle odwiedzonych mieszkań. Może w końcu coś będzie tylko moje i odwiedzicie mnie na chacie. Zacząłem trochę pracować dla ojca przy wycenach mieszkań. Tyle się zmienia co mnie cieszy bo w tym domu zdychałem już od dawna.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „

  1. boruta pisze:

    Dobrze, że jednak się nie rozpadłeś (jakkolwiek dziwnie by to brzmiało). Ja też ostatnio tak się czuję. Wczoraj powiało optymizmem, ale na koniec dnia ktoś, kto dla mnie dużo znaczy(ł) wbił mi nóż w plecy. No, może nie nóż, pilnik do paznokci jest bardziej adekwatny ;) ale i tak było mi bardzo przykro.
    Trzymam kciuki za poszukiwania:) Może coś na Reymonta? Miałabym bliżej na parapetówkę…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>