Prażony słonecznik w Warszawie

W tym barbarzyńskim mieście nie sprzedają takiego specjału jak prażony słonecznik. Sprzedają tylko taki nieprażony. Barbarzyństwo! W Zawierciu skąd pochodzę, w całym regionie gdy byłem mały i później prażony słonecznik to było coś normalnego. Uwielbiałem i uwielbiam prażony słonecznik. Nie trawie takiego nieprażonego, nie rozumiem jak można to jeść :) Teraz więc po powrocie z WMK razem z matką zrobiliśmy prażony słonecznik. Wrzuć nagi słonecznik na patelnie i praż 15 minut na małym ogniu i włala i masz coś co powinno być w każdym sklepie w Warszawie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Prażony słonecznik w Warszawie

  1. ce pisze:

    pirwsze słyszę

  2. h pisze:

    nie wiesz co to prazony slonecznik?

  3. nelsonek pisze:

    Nieprazony slonecznik?
    Powinni tego zabronic! Paskudztwo!

  4. h pisze:

    dokladnie nelsonek :)

  5. ce pisze:

    a paszteciki szczecińskie znacie?

    ale nie takie jak krokiety czy cuś na święta. takie paszteciki ze szczecina. co je maszyna wypluwa. z barszczykiem

  6. h pisze:

    nie . nie znam. nie wiem co to paszteciki szczecinskie

  7. ce pisze:

    a widzisz

    w takim razie nie możesz powiedzieć „…więc mogę spokojnie umierac”
    bo pasztecika nie zjadłeś, ot co

  8. h pisze:

    oj nie moge umierac ce. pasztecika nie jadlem jeszcze :( buuu. zjadlbym pasztecika jakiegos

  9. h pisze:

    chyba skumala :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>